Dlaczego po sezonie czujesz pustkę?
Nigdy nie sądziłem, że będę rekomendować temat, o którym za chwilę wspomnę.
Człowiek, który przez ponad 15 lat działał na ogromnej adrenalinie, w ciągłej presji, dążeniu do doskonałości, czasami nawet mówił: „trzeba nakurwiać, żeby osiągnąć sukces”.
Człowiek, dla którego sen był dla słabych – nawet używałem takiego hashtaga.
Dziś Dariusz Owczarek — bo o tym Panu mowa — poleca i rekomenduje, aby odpocząć.
Skąd pomysł na taki odcinek vloga i artykuł?
Inspiracją była ostatnia rozmowa z jednym z uczestników Biznesowej Akademii Barmana oraz moja przemiana, która zaczęła się pod koniec roku.
Jeżeli wolisz oglądać wskakuj na YouTube.
Rozpoczynając rozmowę, podsumowywaliśmy działania z ostatnich trzech miesięcy oraz sukcesy, które się wydarzyły.
Styczeń w naszej branży jest bardziej spokojny.
Nie ma tylu imprez.
Emocje po intensywnym sezonie opadają.
Pojawia się pustka i spokój.
To tylko skrót tego, co usłyszałem podczas rozmowy.
Usłyszałem również obawy.
„Wiesz co, Darek… jeszcze kilka lat temu miałem turbo energię do działania.
Ale to wraca co roku w te słabsze miesiące.
Po prostu zaczynam się zastanawiać, czy działać dalej.
Czy to się kiedyś nie skończy… te wszystkie imprezy.”
Czuć było lęk i niepokój.
Czy masz podobnie?
Od razu mogę Cię uspokoić — to jest normalne.
Sam przez wiele lat odczuwałem te same lęki i strachy.
Często miałem wrażenie, że koniec roku zamyka pewien etap i znów trzeba będzie zaczynać od zera.
Bałem się wchodzić w nowy rok, bo wiedziałem, że czeka tam spokój i oczekiwanie na energię z sezonu.
Dlaczego po sezonie pojawiają się negatywne myśli?
Gdy przychodzi spokój po sezonie, pojawiają się negatywne myśli, bo organizm jest przyzwyczajony do adrenaliny. Do działania na najwyższych obrotach — bo w sezonie impreza goni imprezę, a do tego dochodzi organizacja eventów.
Do ciągłego gaszenia pożarów.
Gdy emocje opadają, jesteśmy po prostu nieprzyzwyczajeni do spokoju.
Do tego, że nic się nie dzieje.
A to bywa… niekomfortowe.
Ja tak funkcjonowałem przez ponad 15 lat.
Od startu przygody ze sztuką flair:
- dziesiątki konkursów, tysiące godzin na sali treningowej
- potem szybki start pracy na eventach.
- setki nieprzespanych nocy
- wyjazdy i loty
- później własny biznes — i to już totalny rollercoaster
Moim paliwem była adrenalina i presja.
A gdy pojawiał się spokój, pojawiały się obawy.
Więc znajdowałem sobie coś do roboty.
Wymyślałem nowe projekty.
Godziłem się na każde spotkanie, szkolenie i każdy nowy projekt.
Dokładałem kolejne rzeczy do kalendarza, byle nie odpoczywać i uciekać od niekomfortowej ciszy.
Jakie były tego efekty?
Ciekawostka:
na adrenalinie da się cisnąć bardzo długo.
Ale w końcu organizm mówi: STOP.
U mnie też tak było.
Gdy padałem na twarz, uświadamiałem sobie, jak ważne jest zdrowie.
Wkurzałem się, że nie mogę działać.
Odliczałem czas, aż znów będę mógł robić to, co kocham.
Wracałem do formy, obiecywałem sobie, że zwolnię i nauczę się odpoczywać…
i po jakimś czasie znów padałem.
Przez ponad ostatnie lata wprowadzałem coraz więcej odpoczynku jednak projektów i rozwoju było coraz więcej.
Moment przełomowy
Poprzedni rok był naprawdę mega dobry:
- rekordy sprzedaży,
- rekordowa liczba imprez,
- rozwój BAB,
- 5 przebiegniętych półmaratonów,
- świetna energia do tworzenia treści.
I wtedy…
organizm po raz kolejny wcisnął STOP — dosłownie przed świętami.
Dokończyłem tylko najważniejsze rzeczy.
Resztę musiałem odpuścić.
Czułem, że ciało słabnie, ale najbardziej zmartwiło mnie coś innego:
Moja głowa przestała działać.
Mentalnie byłem wrakiem.
Nie miałem siły myśleć.
Postanowiłem pierwszy raz w życiu odpocząć na 100%.
Spojrzałem w kalendarz — czekały mnie prawie trzy tygodnie spokoju.
Początki były bardzo niewygodne.
Leżenie w łóżku, nicnierobienie — to nie jest coś, co daje mi naturalną radość.
Ale wiedziałem, że muszę to zrobić.
Przez trzy dni nie dotknąłem telefonu.
Czułem, jak głowa się uspokaja.
Pojawiały się emocje — raz pozytywne, raz negatywne.
Co chwilę chciałem działać… ale świadomie zostawałem w odpoczynku.
Ten czas był niewygodny.
Ale czułem, że zachodzi we mnie realna zmiana.
Zacząłem eksplorować spokój.
Zapisywałem przemyślenia w dzienniku.
Zaczęła wracać chęć działania — dla samego działania, bez presji i adrenaliny.
To całkowicie inna energia do działania niż ta co była kiedyś.
Czuję, że nadal trwa etap przejściowy i nowy schemat się aklimatyzuje.
Mój organizm uczy się spokojnego działania.
To co jest mega ważne to zauważam:
- większe skupienie
- brak prokrastynacji
- brak presji w działaniu
- brak kompulsywnego sprawdzania telefonu
- wewnętrzny spokój, który się stabilizuje
Są jeszcze huśtawki.
Czasem wstaję zamulony.
Ale nie powoduje to frustracji.
Działam spokojnie — niezależnie od poziomu energii.
Kiedy ostatni raz odpoczywałeś?
Jeśli czujesz, że Twoja głowa produkuje negatywne myśli
albo martwi Cię, że jest spokojniej niż zwykle — zastanów się, czy nie potrzebujesz odpoczynku.
Zadaj sobie pytanie:
Kiedy ostatni raz odpoczywałeś na 100%?
Bez telefonu.
Bez bodźców.
W ciszy?
Zanim uznasz, że to koniec i nie chcesz już rozwijać swojej firmy — najpierw odpocznij.
3 proste tipy na start
Nie musisz od razu robić rewolucji w swoim życiu.
Tak naprawdę nic nie musisz – możesz tylko przetestować moje sprawdzone sposoby na więcej spokoju i odpoczynku.
1. Rób przerwy w pracy
Spróbuj pracować w blokach czasowych.
25 minut pracy, 5 minut przerwy (wypróbuj techniki Pomodoro).
W przerwie rozciągnij ciało, poruszaj się.
Po trzech blokach zrób dłuższą przerwę i wtedy wykorzystaj ten czas na— ciszę, jedzenie w skupieniu lub spacer.
Najgorsze, co możesz zrobić, to scrollować telefon.
2. Ucz się ciszy
Usiądź w ciszy i po prostu nic nie rób.
Możesz zamknąć oczy to też pomaga.
Zacznij od 1 minuty.
Potem 2, 3, 5.
Jeśli dojdziesz do 10 — zobaczysz świat w jakości HDR.
3. Planuj czas wolny
Wiesz jaki jest najgorszy nawyk przedsiębiorców?
Ciągła praca, która się nigdy nie kończy!
Więc najlepszym sposobem aby “wyjść i zakończyć” pracę jest planowanie odpoczynku.
Zaplanuj czas wolny tak samo jak pracę.
Firma zawsze będzie miała coś do zrobienia.
Odpoczynek też musi mieć swoje miejsce.
Nie będziesz tego żałować!
Na koniec zostawię Ci słowa, które dają do myślenia.
Często w różnych książkach rozwojowych jest wspominana Pani, która napisała książkę: ” Czego najbardziej żałują umierający”. Ta Pani To Bronnie Ware, która przez lata rozmawiała z ludźmi w ostatnich tygodniach ich życia. Poniżej masz najczęściej pojawiające się żale, które wymieniali ludzie na łożu śmierci.
- „Żałuję, że nie miałem odwagi żyć życiem zgodnym ze sobą, a nie takim, jakiego oczekiwali inni.”
- „Żałuję, że pracowałem tak ciężko.”
- „Żałuję, że nie miałem odwagi wyrażać swoich uczuć.”
- „Żałuję, że nie utrzymywałem kontaktu z przyjaciółmi.”
- „Żałuję, że nie pozwalałem sobie być szczęśliwym.”
Żadna z tych osób nie powiedziała:
„Cieszę się, że więcej pracowałem.”
„Mogłem jeszcze bardziej się spieszyć”
„Szkoda, że nie cisnąłem mocniej.”
Także raz jeszcze polecam.
Odpocznij.
Tyle ode mnie.
Lecę odpoczywać.
Z barmańskimi pozdrowieniami
Dariusz Owczarek
Barman / Przedsiębiorca / Człowiek, który ma w swoim życiu coraz więcej spokoju i wie jak odpoczywać.



