Przez ostatnie miesiące rozpisałem na brudno mnóstwo materiałów, które czekają tylko na publikację.
Pomysły na artykuły, nagrania na YouTube, posty i kolejne projekty.
Jak zwykle pomysłów jest więcej niż czasu na ich realizację.
Kiedyś w takiej sytuacji usiadłbym, stworzył wielki plan, wyznaczył cele i narzucił sobie konkretny termin na ich wykonanie.
A później?
Prawdopodobnie pojawiłaby się presja, że znowu nie robię wystarczająco dużo.
Przez wiele lat właśnie tak działałem.
Cel. Plan. Działanie. Kolejny cel.
I choć taki sposób funkcjonowania pozwolił mi zrealizować naprawdę wiele rzeczy, to z czasem zacząłem zauważać również jego drugą stronę.
Frustrację, gdy coś nie wychodziło.
Poczucie, że ciągle trzeba robić więcej.
I trudność w cieszeniu się samym procesem.
Dlatego ostatnio zacząłem trochę inaczej podchodzić do swoich pomysłów.
A co, gdyby zamiast celu zrobić eksperyment?
Zainspirowany książką o małych życiowych eksperymentach (książka – “Małe życiowe eksperymenty” Le Cunff Anne-Laure) zacząłem sprawdzać, jak zmieni się moje podejście do działania, jeśli przestanę traktować każdy pomysł jako kolejny wielki cel.
I wiesz co?
Sama zmiana nazwy z „celu” na „eksperyment” zrobiła mi sporą różnicę.
Bo eksperyment może się nie udać.
Mogę coś sprawdzić, przetestować i dojść do wniosku, że to jednak nie dla mnie.
I to też będzie jakiś wynik.
Nie muszę za każdym razem udowadniać sobie, że potrafię zrealizować wszystko, co zaplanuję.
Mogę po prostu działać z ciekawości.
To podejście dało mi zdecydowanie więcej luzu.
Czas na eksperyment numer 3!
Tym razem chcę wrócić do regularnego publikowania większych treści.
Na przestrzeni ostatnich miesięcy powstało sporo notatek, przemyśleń i materiałów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego.
A przecież właśnie dzielenie się doświadczeniami od zawsze dawało mi ogromną satysfakcję.
Dlatego postanowiłem rozpocząć kolejny eksperyment.
Jego założenie jest bardzo proste:
Przez najbliższe 3 miesiące, raz na 2 tygodnie, tworzę i publikuję jedną większą treść.
Może to być:
- Artykuł na blogu.
- Materiał wideo na YouTube.
Nie narzucam sobie wielkich wyników.
Nie zakładam, ile wyświetleń powinien zdobyć materiał.
Nie będę też oceniać powodzenia eksperymentu wyłącznie na podstawie reakcji czy zasięgów.
Chcę po prostu regularnie tworzyć, publikować i obserwować, co z tego wyniknie.
A przede wszystkim sprawdzić, czy taki sposób działania będzie mi odpowiadał.
Co chcę sprawdzić?
Przede wszystkim jestem ciekawy, czy regularne publikowanie większych materiałów pomoże mi lepiej uporządkować pomysły, które ciągle pojawiają się w mojej głowie.
Chcę też zobaczyć, czy pisanie i nagrywanie bez wielkiej presji będzie sprawiało mi więcej przyjemności.
I czy z jednej większej treści naturalnie będą powstawały kolejne, krótsze materiały.
Nie chcę jednak robić z tego kolejnego obowiązku, który będzie mnie przytłaczał.
Jeśli coś nie wyjdzie zgodnie z planem, po prostu zastanowię się dlaczego.
I wyciągnę wnioski.
Bo właśnie o to chodzi w eksperymentach.
Nie o perfekcyjną realizację planu.
Ale o działanie, obserwowanie i uczenie się na własnych doświadczeniach.
Za trzy miesiące chcę wrócić do tego wpisu i sprawdzić, co się wydarzyło.
Być może odkryję sposób na regularne tworzenie, który zostanie ze mną na dłużej.
A być może dojdę do wniosku, że muszę coś zmienić.
Obie opcje są dla mnie okej.
Także do usłyszenia!
Być może za dwa tygodnie.
A może nawet szybciej. 🙂
PS. A Ty? Masz jakiś pomysł, który od dawna odkładasz, bo czekasz na odpowiedni moment?
Może zamiast tworzyć kolejny wielki plan, warto po prostu zrobić z niego mały eksperyment?
PS2. Ciekawostka jest taka, że to już 3 artykuł, który publikuje w przeciągu tygodnia i czuję ekscytację 🙂



