Pamiętam doskonale, jak zakładałem tego bloga.
Srałem po gaciach i dopracowywałem każdy szczegół strony, tak aby nikt nie mógł powiedzieć, że są na niej jakieś błędy.
Perfekcjonizm na 100%!
Czasami nadal się pojawia, chociaż ostatnio czuję, że jest go coraz mniej.
Przez długi czas bałem się też opinii innych.
Co sobie pomyślą, gdy opublikuję to, co właśnie naskrobałem?
Bałem się dzielić swoimi przemyśleniami. W głowie pojawiało się pytanie:
Kim ja w ogóle jestem, żeby pisać o takich tematach?
Tematach, które dla mnie były ważne.
Gdy zaczynałem tworzyć zawsze miałem chęć aby kogoś zainspirować.
Do działania. Do dzielenia się swoimi pasjami, zainteresowaniami i doświadczeniami ze światem.
Na przestrzeni lat opublikowałem setki, a może już tysiące treści w internecie.
I choć przed publikacją wielokrotnie zastanawiałem się, jaka będzie reakcja, to później sam byłem zaskoczony, gdy otrzymywałem wiadomości od ludzi, że to, co stworzyłem, dało im jakąś wartość.
To zawsze dawało mi ogromną satysfakcję.
Czy ja w ogóle przestałem pisać?
Choć nazwałem ten wpis „Powrót do pisania”, to tak naprawdę nigdy nie przestałem.
Szczerze? Codziennie coś piszę i tworzę.
Stało się to po prostu moim stylem życia.
Na przestrzeni lat zauważyłem, że najlepszym sposobem wyrażania swoich myśli jest właśnie pisanie.
Gdy coś siedzi mi na serduchu, po prostu siadam i piszę.
Tak jak teraz.
Myśli same zaczynają płynąć.
Kiedyś nawet nazwałem jedną z serii swoich wpisów „Przelewanie myśli na klawisze”.
I coś w tym jest!
Co ciekawe, kiedy najpierw napiszę tekst, dużo łatwiej jest mi później o nim opowiedzieć i nagrać wideo.
Łatwiej też stworzyć z niego krótsze formy, takie jak posty, karuzele czy rolki na Instagrama.
Przez ostatnie lata przetestowałem wiele platform do publikowania treści.
I dzisiaj czuję, że chcę wrócić do bloga.
Wracam trochę do korzeni
Moja przygoda z tworzeniem treści rozpoczęła się na Facebooku, ale to właśnie tutaj, na własnej stronie internetowej, zacząłem to wszystko układać.
Chociaż przyznam szczerze, że sam czasami wprowadzam niezły chaos w materiałach, które tworzę.
Ale co ciekawe, z tego chaosu często wychodzą naprawdę fajne rzeczy.
Przez długi czas miałem też przekonanie, że artykuł na blogu musi być dużą, rozbudowaną treścią.
Że trzeba dobrze przemyśleć temat, wszystko poukładać i dopiero wtedy można nacisnąć „Publikuj”.
Dzisiaj chcę spróbować inaczej.
Chcę, żeby Zapiski Barmana były miejscem, w którym dokumentuję swoją drogę.
Nie tylko jako barman czy właściciel firmy.
Ale też jako człowiek, który ma swoje pasje, eksperymentuje, rozwija się, popełnia błędy i czasami sam nie wie, co dalej.
Bez zastanawiania się, czy algorytm to polubi.
Bez presji na tysiące wyświetleń.
Bez konieczności tworzenia za każdym razem wielkiego artykułu.
Po prostu chcę pisać wtedy, kiedy czuję, że mam coś do przekazania.
Czuję, że coraz mniej się boję i jak zawsze chcę stawiać na 100% autentyczności!
A przy okazji rozpoczynam kolejny eksperyment.
Przez najbliższe trzy miesiące chcę regularnie publikować swoje przemyślenia i doświadczenia.
Jedną większą treść co dwa tygodnie.
Bez wielkich oczekiwań. Z czystej ciekawości, co z tego wyniknie.
O eksperymentach napiszę jeszcze więcej w osobnym artykule.
A tymczasem cieszę się, że znowu tutaj jestem.
Do przeczytania!



